Budzik wskazujący godzine 7 rano rozbrzmiał po pokoju, budząc przy tym czarnego wilczura śpiącego na podłodze. Przeciągnęła się pod grubą kołdrą po czym wstała udając do łazienki w celu porannej toalety i przebrania w strój sportowy.
- Heiwa, noga - zakomunikowała stanowczym głosem, a czworonóg grzecznie wykonał jej polecenie. Jak codzień jej trasa wyglądała tak samo, biegła na górę Mepuru gdzie miała krótki postój i z powrotem do domu. Od czasu do czasu wydłużała swój bieg, o dodatkowe kilometry gdy chciała zostać sama ze swoimi myślami. Gdy była już na miejscu zrobiła kilka ćwiczeń rozciągających i usiadła na jednej z ławek spoglądając w niebo - Monotonia...
Westchnęła pod nosem po czym przyczepiła psa do smyczy kierując się w stronę domu. Od progu usłyszała radio i kobiece śmiechy dochodzące z kuchni.
- Ohayo Inoue ! - rodzicielka dziewczyny i drobna blondynka siedzące przy stole przywitały ją gdy weszła do kuchni. Nalała sobie do kubka kawy i dosiadła do nich.
- Ohayo - mrukneła pod nosem, nie miała kompletnie dzisiaj humoru - Wcześnie dziś jesteś Sadako.
- Tata podwiózł mnie gdy jechał do pracy - po zjedzonym śniadaniu udała się prysznic. Zimna woda od razu ją orzeźwiła zostawiając po sobie gęsią skórkę.
- Jeszcze nie zaniosłaś papierów do nowej szkoły ? - przyjaciółka leżała na jej łóżku wymachując plikiem kartek - Jak tak dalej będzie to nigdzie się nie dostaniesz Inoue.
- Miałam zamiar to zrobić dzisiaj - widząc lekko zawiedzioną minę Sadako domyślała, że miała jakieś plany związane z Nią - Co znowu wymyśliłaś ?
- Jaa ? Nic... - spojrzała spod byka na blondynke - Eeto...pewnie się wkurzysz, ale umówiłam nas na randkę.
- Który to już chłopak ? Znowu będziesz płakać.
- Tym razem jest inaczej ! Ayazawa-senpai jest bardzo miły i...i zabawny, jest inny.
- Senpai ?
- Jest starszy o rok - na dźwięk tych słów, zdębiała wpatrując się w przyjaciółkę - Oczywiście nie wiem jak ten drugi.
- I o której mamy się z nimi spotkać ?
- O 14:30 w restauracji Hime - przekalkulowała w myślach czy wszystko będzie jej pasować.
- Sekretariat jest do 16 - szepneła do siebie, ale tak by przyjaciółka też usłyszała.
- Nie martw się, będziesz mogła wyjść. Wiem jakie to dla Ciebie ważne i chłopcy pewnie też zrozumieją - ciepły uśmiech wkradł się na usta blondynki.
- W takim razie pójdę - przyjaciółka rzuciła jej się na szyję ze szczęścia.
- Teraz trzeba Ci wybrać jakieś ciuchy i...
- Nie trzeba - wyjeła z szafy swoje najwygodniejsze rurki, do tego bluzkę na ramiączka i bluze - To Ty masz być wystrojona, nie ja.
- Cała Inoue, nigdy nie pomyślisz o sobie tylko o mnie. Czasami się zastanawiam czy nie jesteś moją mamą - perlisty śmiech wydobył się z gardła blondynki na co czarnowłosa tylko przewróciła oczami, ale musiała się z Nią zgodzić. Wszystko co robiła, to z myślą o Sadako i jej szczęściu. Wszystkie rzeczy których Inoue nie lubiła, a lubiła je jej przyjaciółka chociażby randki robiła właśnie dla Niej - Ale za to Cie podziwiam.
Uśmiechnęła się lekko na te słowa, wiedziała, że co by nie było potrzebują siebie nawzajem.
~*~
Z lekkim opóźnieniem weszły do umówionej restauracji. O dziwo był spory tłok jak na tę godzinę.
- Nie denerwuj się tak Sadako, będzie dobrze - dziewczyna poklepała przyjaciółkę po ramieniu by dodać jej otuchy gdy tamta rozglądała się za dwójką chłopaków.
- Oh tam są. Ayazawa-senpai ! - pobiegła wręcz do stolika gdzie siedzieli - Przepraszamy za spóźnienie, autobus nawalił.
- Nic się nie stało - chłopak o czarnych włosach i niebieskich oczach uśmiechnął się promiennie - Jestem Ayazawa Soji, a to jest...
- Naruse Shou - drugi przerwał mu w połowie zdania. Wysoki brunet o jasnobrązowych oczach i nieziemskich rysach twarzy.
- Hitsuyawa Inoue, miło mi was poznać - jak przystało na dziewczynę z dobrymi manierami ukłoniła się lekko po czym dosiadły się do stolika. Dziwiło ją duże podobieństwo pomiędzy chłopcami, mieli podobne rysy twarzy - Wy... Jesteście braćmi ?
- Shou to mój przyrodni brat, jest w waszym wieku - spojrzała na bruneta i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że wlepia w jej osobę wzrok. Czuła się niezręcznie w tej sytuacji, ale starała zachowywać jak najnaturalniej - A wy macie jakieś rodzeństwo ?
- Inoue robi mi za siostrę i odwrotnie - wtrąciła blondynka biorąc dziewczynę pod ramię.
- Mam starszego brata, studiuje antropologie w Tokio - poprawiła ją od razu czarnowłosa. Tak jak mówiła Sadako, Ayazawa-senpai był miły i zabawny, nie patrzył na różnice wieku i nie wywyższał się z tego powodu. Kazał nawet mówić sobie po prostu Soji, co przyjaciółce było na rękę, jednak Inoue wolała zwracać się oficjalnie.
- Uprawiasz jakiś sport ? - przeniosła wzrok na Naruse, który opierał głowę na dłoni.
- W gimnazjum była kapitanem drużyny siatkarskiej, a...
- Sadako, nie musisz odpowiadać za mnie - syknęła w stronę przyjaciółki po czym kliknęła językiem, co często jej się zdarzało - Wracając do tematu, również... biegam.
- Waa, musisz mieć świetną kondycję - Ayazawa-senpai był widocznie zainteresowany zdolnościami sportowymi Hitsuyawy - My pływamy. Ja do tego nie przywiązuje tak wagi jak mój brat. Woda to jego drugi dom.
- Ugh... Zamknij się - burknął pod nosem brunet po czym upił łyk gazowanego napoju.
Gdy tamci gruchali sobie zapominając o dwóch towarzyszach, z którymi przyszli brunet próbował zagadać do Inoue. Spojrzała kątem oka na chłopaka, bawiąc w się w ustach słomką od soku pomarańczowego. Już miał otworzyć buzię gdy zadzwonił budzik, który Inoue nastawiła by nie spóźnić się z papierami. Dopiła napój do końca i wstała gdy nagle poczuła czyjąś dłoń na nadgarstku.
- Gdzie się wybierasz ? - Shou zacisnął jeszcze bardziej dłoń, aż zaczęło ją to boleć.
- Muszę zanieść papiery do szkoły, przepraszam.
- Masz szansę porozmawiać z kimś interesującym, a Ty po prostu wychodzisz ?
- Ah Naruse-kun... - przyjaciółka próbowała jakoś załagodzić tą sprawę gdy zauważyła, jak na czole czarnowłosej zaczynała pulsować żyłka.
- To jak... Inoue-chan ?
- Słuchaj. Jeśli będę chciała porozmawiać z kimś interesującym i godnym mojej uwagi to stanę przed lustrem i walne se takie przemówienie, że aż się wzruszę rozumiemy się ? - wydarła się na całą restaurację aż ludzie zaczęli się oglądać. Dotknięty tymi słowami brunet puścił Inoue odwracając głowę w stronę szyby. Upił łyk coli udając, że nic go nie obchodzi, ale obserwował czarnowłosą gdy zostawiała pieniądze i kierowała w stronę wyjścia.
- Przepraszam za Nią, łatwo się denerwuje gdy ktoś chce zniszczyć jej plany - niebieskooki nadal siedział w osłupieniu po słowach Inoue - Soji-kun ?
- Ah co ? Nie, nie nic się nie stało. To mój brat powinien przeprosić - odwrócił się w stronę chłopaka, ale zastał puste miejsce i tylko słyszał zamykające się drzwi - Widać zostaliśmy sami.
- To źle ?
- Nie, nie ! Tylko martwię się by Shou niczego nie zrobił, też ma wybuchowy charakter - blondynka nic nie odpowiedziała, sama martwiła się o przyjaciółkę. Dawno nie widziała by ta podniosła głos na kogoś - Postarajmy się chociaż my spędzić miło ten czas co ?
Zarumieniła się lekko, ale przytaknęła głową z uśmiechem. Wiedziała, że Inoue poradzi sobie sama z tym wszystkim.
~*~
- Gbur, cham, prostak, idiota i nie wiadomo co jeszcze ! Może i jest przystojny, ale kultury nie ma za grosz. W ogóle jak mógł powiedzieć moje imię z taką łatwością i...i jak by to był jakiś wulgaryzm - nerwy szarpały Nią jak cholera. Miała ochotę wrócić tam i przywalić mu w tę ładną buźkę. Jednak coś nie dawało jej spokoju, a mianowicie nie lubiła robić sobie wrogów - Może jednak za ostro zareagowałam ? W końcu nie wiedzieli, że przyszłam na chwilę, ale z drugiej strony powinien zrozumieć... Tak zdecydowanie to nie jest moja wina.
Szkoła do której papiery chciała złożyć Inoue było najlepszą szkołą w prefekturze i tylko nie liczni mogli dostąpić tego zaszczytu. Specjalnie uczyła się by mieć najlepsze oceny w szkole i dostać się do wymarzonej placówki edukacyjnej. Weszła wielkimi drzwiami i skierowała od razu do odpowiedniego pokoju gdy jej wzrok przykuła wielka kartka z napisem ' Nie przyjmujemy więcej zgłoszeń '. Czuła jak łzy powoli wzbierały jej się pod domkniętymi powiekami. Jedynym wyjściem było złożenie papierów do Liceum Fukuro, gdzie będzie szła też jej przyjaciółka. Zmarnowanym już krokiem przeszła na drugą stronę ulicy gdy akurat podjechał autobus pod sam budynek. Po oddaniu papierów do sekretariatu udała się spacerkiem do marketu w międzyczasie wkładając słuchawki w uszy i puszczając byle jaką piosenkę. Nie lubiła wczesnej wiosny, wszystko nadal było szarobure po zimie, zdecydowanie wolała nasycone kolorami lato.
Wchodząc przez rozsuwane drzwi schowała do torby telefon z nadal doczepionymi słuchawkami po czym zgarnęła koszyk na zakupy.
- Pomidory, jajka, mięso na gulasz...ah mleko - kliknęła językiem i skierowała się na stoisko z nabiałem. Skręcając w wyznaczoną alejkę wręcz wpadła na jakąś przeszkodę kompletnie tracąc równowagę. Już szykowała się na bliskie spotkanie z podłogą, gdy poczuła silne ramiona wokół siebie. Od razu podniosła głowę i ujrzała parę brązowych oczu.
- Grasz w siatkówkę, a z równowagą u Ciebie kiepsko - usłyszawszy lekko cyniczny głos Naruse odskoczyła po raz kolejny tracąc równowagę tym razem trafiając na lodówkę z produktami. Po sekundzie dopiero otrząsnęła się z szoku i znów przybrała kamienną twarz, zakładając włosy za uszy - Dlaczego mnie śledzisz ?
- Nie robię tego, prędzej Ty mnie śledzisz.
- Nie Ty.
- Ty !
- Ty - zdając sobie sprawę jak bardzo ta sytuacja bawi chłopaka odwróciła się na pięcie darując sobie mleko i skierowała do kasy. Naprawdę miała już dość dzisiejszego dnia i jak najszybciej chciała zamknąć się w pokoju gdzie w spokoju będzie mogła szlochać w poduszkę. Cały czas czuła wzrok bruneta na sobie co krępowało jej ruchy.
- Pani się może pośpieszy - usłyszała nad sobą Tabuchiego, ale starając nie zawracać sobie nim głowy kontynuowała wykładanie zakupów na taśmę choć z lekkim poirytowaniem. Spakowała wszystkie produkty do reklamówki i wręcz wybiegła ze sklepu starając się nie wywalić. Gdyby była przy Niej Kaneko od razu by mu wygarnęła.
- Właśnie Sadako ! Ciekawe jak tam jej randka z senpai - wyjeła telefon po czym wybrała numer do przyjaciółki. Jeden sygnał, drugi, trzeci...zero odzewu. Miała tylko nadzieje, że nie płacze gdzieś na ławce.
- Mój brat ją odprowadza - podskoczyła do góry gdy nad jej uchem usłyszała męski głos, którym okazał się Tabuchi.
- Ah to...dobrze - ścisneła urządzenie w ręku i kontynuowała swój marsz. Nagle poczuła jak siatki zostały jej beszczelnie zabrane z rąk przez bruneta.
- N-n-nie prosiłam Cię o to, oddaj mi te cholerne zakupy - próbowała doskoczyć, ale przy jej 167 cm, a jego 185 cm wzrostu mijało się to z celem.
- Nie jestem takim dupkiem by pozwolić żeby kobieta niosła ciężkie rzeczy - zarzucił zakupy za ramie i poszedł przodem - Idziesz ?
- Kretyn - klikneła językiem po czym w końcu ruszyła z miejsca.
- Jak na kapitana jesteś niska - stwierdził po chwili na co Inoue teatralnie przewróciła oczami nie odpowiadając mu. Nie musiała mu się spowiadać ze swojego życia, to było jednorazowe spotkanie i tyle. Szli tak w co raz to bardziej nurtującej ciszy, ale nie wiedziała jak ma się odezwać i co powiedzieć. W końcu doszli do rozwidlenia dróg, gdzie obydwoje stanęli.
- To gdzie teraz ? - niechętnie kiwnęła głową w prawo, Naruse już chciał kierować się w pokazaną stronę gdy dziewczyna zręcznie zabrała mu siatki z zakupami.
- Sama już trafię do domu, n-n-nie musisz iść ze mną naprawdę. Dziękuję za poniesienie zakupów - dygnęła lekko po czym odwróciła szybko, chyba za szybko, bo znów plackiem upadła na ziemię.
- Ty chcesz sama wrócić ? - brunet wybuchnął śmiechem trzymając się za brzuch. Gdy wstała otrzepała ubranie i tym razem powoli obróciła się na pięcie. Znów poczuła silny uścisk bruneta na nadgarstku, spojrzała kątem oka jak ten powstrzymuje się od dalszego śmiechu.
- Działasz mi na nerwy - wycedziła przez zęby dosyć głośno by chłopak to usłyszał.
- Powinnaś raczej powiedzieć ' Oh dziękuję Ci, że chcesz mnie odprowadzić przystojniaku ' - jego szyderczy uśmiech dolał oliwy do ognia.
- Po. Moim. Trupie ! - pewnym ruchem wyrwała rękę i wreszcie ruszyła zdecydowanym krokiem do domu.
- Do zobaczenia - prychnęła pod nosem nawet się nie odwracając.
- Żadne do zobaczenia , nie chcę widzieć tej zbyt idealnej mordy na oczy ! - spojrzała jeszcze przez ramię by upewnić się, że jego tam nie ma. W końcu mogła odetchnąć z ulgą i pójść prosto do domu.
- Tadaima ! - krzyknęła zdejmując buty, a na wstępie przywitał ją pies od razu przewracając się na grzbiet domagając pieszczot - Cześć piękna.
- Okaeri, Inoue - rodzicielka wychyliła się zza rogu z szerokim uśmiechem od razu zabierając od czarnowłosej zakupy - Jak Ci poszło ?
- Nie dostałam się, nie przyjmowali już zgłoszeń - burknęła pod nosem, kobieta jedynie ją przytuliła.
- Chodź, zrobię Twoje ulubione duszone mięso - udały się obydwie do kuchni gdy zadzwonił dzwonek.
- Inoouee ! - blondynka rzuciła się na szyję przyjaciółki cała w skowronkach - Jaki on jest cudowny.
- Sadako ? Co Ty robisz o tej porze u mnie ?
- Jak to co ? Nocuje u Ciebie, dzwoniłam do Twojej mamy i się zgodziła, ale paaaachniee ! - bez żadnego 'ale' wparowała do kuchni, z której można już było czuć danie.
- Więc, opowiadaj - stanęła obok mamy po czym wzięła się za krojenie warzyw. Blondynka przez wielki uśmiech na twarzy nie mogła powiedzieć ani jednego słowa i jedyne co wydostało się z jej gardła to pisk - Rozumiem Twój ideał.
- Te jego oczy jak oceaan - podparła głowę na obu dłoniach po czym zaczęła skakać na wysokim krześle.
- Wiesz co z nim zrobię jak Cię zrani ? - wymachiwała jej marchewką przed twarzą po czym ugryzła kawałek. Uwielbiała te pomarańczowe warzywa, codziennie musiała zjeść co najmniej pięć.
- A jak ten Twój ? - wtrąciła się mama - Podobno to była podwójna randka.
- Zostawię to bez komentarza - kliknęła językiem i wrzuciła do garnka pokrojone już warzywa.
- Ne , ale Naruse-kun też jest niczego sobie - Sadako podniosła kilka razy brwi wykrzywiając usta w cwanym uśmieszku.
- Oczywiście, wręcz idealny ! - ironia w jej głosie mówiła wszystko - Nie chcę mieć do czynienia z tym gościem. Jest gburowaty, cyniczny, myśli, że wszystko mu wolno, ma ładny uśmiech...
Od razu zakryła usta by nie powiedzieć czegoś więcej. Przyjaciółka wraz z rodzicielką spojrzały na siebie porozumiewawczo, dając do zrozumienia, że i tak już wystarczająco dużo powiedziała.
- Tak czy inaczej...nie chcę go widzieć - nakryła stół w jadalni po czym wszystkie trzy usiadły.
- Itadakimasu ! - od razu wzięły się za jedzenie w międzyczasie zaczynając nowy temat. Sadako traktowała mamę Inoue jak ciocię, więc nigdy nie krępowała się w jej towarzystwie, raz nawet chodziła przy niej w samej bieliźnie. Po zmyciu naczyń, pokolei udały się pod prysznic, a międzyczasie rodzicielka wyjęła maty oraz kołdry pod które od razu weszły przyjaciółki.
- Oyasumi Inoue.
- Oyasumi Sadako - obydwie przekręciły się na drugi bok i od razu zasneły.
_____
Witam, witam !
Po 3 latach zbijania bąków i gromadzenia weny nadeszła chwila gdy śmiało mogę zacząć swoją nową pracę ! Jeśli są jakieś niedociągnięcia, nieścisłości, błędy gramatyczne i stylistyczne - zawiadomcie mnie :)
CZYTASZ --> KOMENTUJESZ <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz