- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nadal będziemy razem chodzić do szkoły ! - Inoue kroczyła powolnym krokiem z przyklejoną do siebie Sadako. Przerwa minęła szybciej niż można było się tego spodziewać i teraz każdy zmierzał do tego edukacyjnego więzienia - Szczerze to miałam lekką nadzieję, że się tam nie dostaniesz.
- Czemu mnie to nie dziwi ? - skwitowała pod nosem wywracając oczami. Dla większości, kamienna postura Inoue była denerwująca i mało kto wytrzymał z Nią choćby dzień, nie mówiąc już o tylu latach co Sadako. Pomimo mało kiedy zmieniającego się wyrazu twarzy dziewczyny, jej przyjaciółka idealnie potrafiła wyczytać z jej ruchów ciałem i zwyczajów, jakie emocje w danej chwili Nią kierują. Weszły do zatłoczonego metra stając blisko siebie, po czym ruszyły w stronę szkoły - Jak Ayazawa-senpai ?
Nie potrzebowała słów by po minie przyjaciółki stwierdzić jaka była szczęśliwa, zdradzały to dwa wielkie rumiane policzki i ona sama powstrzymująca się od wielkiego banana na twarzy. Gwar, jaki był w przedziale powoli dawał się we znaki irytując uszy dziewczyny. Dorośli rozmawiający przez telefony, grupy nastolatków entuzjastycznie opowiadających co robili podczas wolnego oraz płaczące dzieci to zdecydowanie było maksimum dla jej wrażliwych uszu. Niestety by dotrzeć do szkoły musiały trafić prawie na drugi koniec miasta, co zmuszało je do jazdy środkiem publicznym. W końcu na odpowiednim przystanku wysiadły, z niesamowitą ulgą, że ten koszmar ma już za sobą czarnowłosa wciągnęła powietrze do płuc i ze świstem je wypuściła.
- Ah właśnie ! Skoro mowa o Nim, czemu nie powiedziałaś Sojiemu i Naruse-kun, że tańczysz?
- Sadako...- kliknęła językiem. Przystanęła odwracając się do przyjaciółki z lekkim uśmiechem. Jedynie przy niej starała się pokazywać, choć minimalnie inny wyraz twarzy - Ayzawa-senpai najwięcej powinien wiedzieć o Tobie, a Naruse-kun... sama wiesz.
- Ale...
- Nie ma żadnego, ale, chodźmy, bo jeszcze się spóźnimy pierwszego dnia - jak można było się domyśleć, szkoła wyglądała jak każda inna z wyjątkiem wielkiej hali i krytego basenu. Na środku był całkiem spory plac ze stolikami i dużą ilością zieleni. Wzrok najbardziej przykuwała ogromna, piękna wiśnia, która powoli rozwijała swoje pąki. Weszły głównym wejściem od razu szukając swoich szafek, czarnowłosa już miała zmienić swoje brązowe półbuty, gdy do jej uszu dobiegł znany głos - Tylko nie to...
- Inoue ? - blondynka pstryknęła palcami przed jej twarzą, dzięki czemu od razu wróciła do normalności.
- Huh ?
- Zmieniasz Ty te buty ?!
- Tak, ale zdawało mi się... - nie dokończyła, bo przyjaciółka wyleciała jak z procy do znajomej czarnej czupryny. Westchnęła pod nosem zmieniając w końcu obuwie na zwykłe białe tenisówki z czerwonym paskiem na czubkach i z lekkim niesmakiem dołączyła do dwójki - Ohayo.
- Ohayo Hitsu-chan, myślałem, że składasz papiery gdzie indziej - chłopak jak zawsze promiennie się uśmiechnął.
- Jak mnie nazwałeś ? - podniosła brew przekręcając głowę na bok.
- Gomenne, jeśli Cię to uraziło to nie będę - podrapał się po karku lekko zażenowany.
- Nic z tych rzeczy, możesz się tak do mnie zwracać, będzie mi miło - choćby bardzo tego teraz chciała, nie mogła zebrać się na tyle by wykrzywić usta w uśmiech - Wracając do tematu, wystąpiły pewne komplikacje, jeśli można to tak nazwać.
- Inoue, przyznaj się, że nie masz poczucia czasu i za późno poszłaś z tymi papierami - szyderczy uśmiech pojawił się na twarzy przyjaciółki.
- Z-zamknij się - mruknęła pod nosem nadymając policzki. Kolejną wadą Histuyawy był właśnie brak poczucia czasu i robienie wszystkiego na ostatnią chwilę, dlatego często się spóźniała.
Nagle poczuła jak ktoś podpiera się o jej głowę łokciem.
- Mówiłem, do zobaczenia - spojrzała do góry na bruneta z dziarskim uśmieszkiem na ustach. Jej mina może to ukrywała, ale w środku niej mieszało się zdziwienie, irytacja, chęć kopnięcia go w czułe miejsce i coś, czego nazwać nie mogła, choć bardzo by tego chciała. Nie wiedziała czy to widok Naruse z samego rana ją tak irytował czy właśnie to nieznane uczucie.
- Ty... - syknęła piorunując go wzrokiem i marszcząc nos. Zastanawiające było, co tak naprawdę napawało ją by go nie lubić, z drugiej strony nie zrobił na niej dobrego wrażenia podczas przerwy wiosennej, więc jej odczucia były uzasadnione - Sadako pójdę przodem.
Nie czekając na reakcję ze strony przyjaciółki strzepnęła rękę Shou, po czym udała się prosto do klasy.
- Słodka jest - stwierdził z westchnięciem kompletnie ignorując pozostała dwójkę. W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje - No nic, na razie.
- Ja też już będę szedł, powodzenia - w pośpiechu niebieskooki ucałował blondynkę w policzek nie myśląc nad tym, co robi. Stała tak wbita w podłogę wpatrując się w jego plecy, gdy w końcu Inoue ją zawołała. Usiadła zaraz za czarnowłosą pod ścianą, po chwili weszła nauczycielka w sportowym dresie.
- Nazywam się Tachibana Eiko, od dzisiaj jestem waszym wychowawcą, możecie mówić mi Eiko-sensei - głos miała twardy i rygorystyczny, ale jednocześnie dodawał motywacji do pracy. Wyciągnęła spod biurka tekturowe pudło, po czym postawiła na jedynej wolnej ławce w pierwszym rzędzie - Bez zbędnych ceregieli, wstajecie, przedstawiacie się i losujecie numerek ławki. Gdy każdy będzie miał już przydzielone miejsce wtedy je zajmiecie. Nie ma wymiany numerków ! Po kolei od lewej.
Tak jak sensei rozkazała osoba w pierwszej ławce pod oknem wykonała wszystkie czynności, po czym usiadła na swoim miejscu by poczekać na resztę klasy. W końcu przyszła pora na czarnowłosą.
- Hitsuyawa Inoue - nie podobał jej się ten pomysł. Gdyby była jakaś inna opcja z chęcią by z niej skorzystała, jednak widać było, ze Eiko-sensei nie jest typem człowieka idącego na ugody. Wyjęła kartkę z numerem 32 po czym wróciła na swoje miejsce. Gdy wszyscy wylosowali daną ławkę szum odsuwanych krzesełek ogarnął sale. Rozejrzała się po klasie w poszukiwaniu odpowiedniej ławki, zgniotła papierek w ręku, gdy zobaczyła, że przed nią siedzi jakiś nieznany chłopak, a obok sam Naruse. Pomachał jej z szyderczym uśmiech, gdy ta starając się być niewzruszona usiadła na krześle wieszając swoja torbę na haczyku. Wzrokiem poszukała Sadako, która siedziała już w środkowym rzędzie na początku. Z dużym grymasem na twarzy zaczęła wpatrywać się w okno, gdy usłyszała szept swojego sąsiada.
- Inoue-chaan - za nic w świecie nie chciała reagować, więc po prostu ignorowała jego osobę. W końcu, gdy po raz kolejny usłyszała swoje imię, odwróciła głowę piorunując chłopaka wzrokiem.
- Czego chcesz ?! - warknęła napinając szczękę. Wpatrywał się w Nią intensywnie swoimi brązowymi tęczówkami, miała wrażenie jak by chciał tym wzrokiem odczytać każdą jej tajemnice, wadę czy zaletę albo jaką ma bieliznę na sobie.
- Nic - w końcu odezwał się nadal nie spuszczając wzroku z dziewczyny.
- T-to się tak nie patrz, to zawstydzające...
- O mamy dwójkę ochotników - oboje spojrzeli zdezorientowani na początek klasy gdzie oparta o biurko stała Eiko-sensei, westchnęła widząc ich miny - Na przedstawicieli klasy.
- CO ?! - czarnowłosa momentalnie złamała ołówek w jednej ręce klikając językiem, w głowie układała listę tortur, jakie zgotuje brunetowi przy najbliższej okazji.
- To, które wybiera główna posadę ? - już miała podnieść się z miejsca, gdy wyprzedził ją Ryu.
- Ja się zgłaszam, to moja wina, że Inoue została w to wplątana.
- Nie myśl, że tortury Cię ominął - wysyczała przez zaciśnięte zęby.
- Przyjdziecie po lekcjach i uzupełnicie dziennik - noga pod ławką zaczęła jej chodzić, a ręce same zaciskać w pięści. Nie tylko była zła na Shou, ale i na siebie, że dała się w to wciągnąć bez żadnego słowa. Nagle na jej ławkę wpadła karteczka, rozłożyła papierek, a na niej widniał napis ' Gomen ' , automatycznie wzięła piszącą część połamanego ołówka i nabazgrała wielkie ' Nie myśl, ze ujdzie i Ci to płazem !!!! ' , po chwili jednak dopisała mały PS ' Bardziej jestem zła na siebie ' i ukradkiem położyła na ławce obok. Kątem oka obserwowała reakcję chłopaka, który czytając ostatnie zdanie lekko rozszerzył oczy, ale już nie odpisał. Poczuła lekkie zawiedzenie, ale nie pokazała tego. Najbardziej zastanawiało ją dlaczego właśnie to chciało zagościć na jej twarzy, a nie choćby nawet zadowolenie lub satysfakcja. Potrząsnęła głową pozwalając tym myślom uciec jak najdalej.
- Choćby mi dali wszystkie pieniadze świata, nie zacznę lubić Naruse Shou !
~*~
- Hitsuyawa Inoue, co się z Tobą dzieje ?! - blondynka uderzyła otwartymi dłońmi w ławkę pochylając się nad czarnowłosą - Nigdy nie chciałaś być w samorządzie, a teraz...
- Nie moja wina - kliknęła językiem nie odciągając wzroku z okna - Przez kogoś zostałam zmuszona.
- Chciałam z Tobą po szkole iść do centrum na zakupy i na kawę.
- Poproś Ayazawe-senpai by poszedł.
- Facet nie pomoże mi wybrać stringów - mruknęła pod nosem bardziej do siebie niż do przyjaciółki.
- Pomoże lepiej niż myślicie - podskoczyły jak oparzone, gdy obok nich stanął Naruse wraz z jego kolegą o czerwonych włosach i złotych oczach – Mikoshiba Seijuurou, miło poznać.
- Sadako chcesz coś do picia ? - kompletnie olała chłopaka. Blondynka pokręciła głowa w odmowie, po czym Inoue pośpiesznie wstała i wyszła z klasy.
- Przepraszam za Nią, nie jest dobra w poznawaniu nowych ludzi - podrapała się po karku z przepraszającym uśmiechem - Ja jestem Kaneko Sadako.
- To Ty jesteś dziewczyną Sojiego prawda ? - chłopak uśmiechnął się szeroko, na co dziewczyna od razu oblała się wielkim rumieńcem
- Nie to nie tak, my…
- Nawet reagujecie tak samo. Soji dużo o Tobie opowiadał.
- Naprawdę ? Co mówił ? – jej nastawienie zmieniło się o 180 stopni, lubiła słuchać o sobie gdy był jakiś temat.
- Że jesteś naprawdę ładna i zabawna... - złotooki zaczął wymieniać po kolei każdy epitet, jakim można komplementować kobietę. Po chwili wróciła Inoue pijąc swój ulubiony sok pomarańczowy, już chciała usiąść w ławce, gdy ręka Mikoshiby zderzyła się z napojem i cała zawartość wylądowała na jej koszuli - Ah gomenne ! Odkupię Ci go, przysięgam !
Jej twarz włącznie z opadającymi lekko na twarz czarnymi włosami była jak z horroru. Żyłka na czole zaczęła pulsować jakby odliczała wybuch bomby atomowej.
- Myślisz, że to pomoże w pozbyciu się pomarańczowej plamy na mojej koszuli ?! Ugh, zapomnij ! - cisnęła opakowaniem do kosza, gdy nagle na jej ramionach spoczęła czarna bluza drużyny pływackiej Fukuro, a za jej osobą stał Shou - Naruse-kun ?
- Chyba nie chcesz chodzić brudna po szkole - chcąc zapiąć ekspres pod samą szyję dziewczyny lekko się nad Nią pochylił obejmując ją z obydwóch stron, a ona sama zrobiła się czerwona jak burak po same uszy. Kapitan Mikoshiba wraz z Sadako wymienili spojrzenia poruszając śmiesznie brwiami, a Inoue nie wiedziała jak to ma odczytać. Jak na razie miała przez Niego same wpadki, a tu taka miła odmiana.
- I tak tym nie odpokutujesz -
- Nie zapominaj, że najgorszą robotę ja wziąłem - tu musiała mu przyznać rację. Rola wiceprzewodniczącego miała się nijak z tym, co teraz będzie robił Naruse. Gdy zabrzmiał dzwonek na lekcje wszyscy weszli do klasy siadając na swoich miejscach.
~*~
Koniec lekcji zbliżał się wielkimi krokami, cała klasa marzyła tylko o tym by pójść do domu. W końcu gdy rozbrzmiał ten upragniony dźwięk w mgnieniu oka klasa opustoszała, została jedynie Inoue.
- Ja pójdę po dziennik, a Ty… - gdy ujrzała pusta ławkę bruneta kliknęła językiem ściskając dłonie w pięści – Zatłukę gada !
Wybiegła z sali w celu poszukania chłopaka, nie było przy głównym wejściu, sklepiku szkolnym, przy pokoju nauczycielskim, a nawet na placu. W końcu zauważyła go idącego z grupka chłopaków w stronę krytego basenu. Była dosyć szybka, więc w mgnieniu oka dogoniła grupę.
- Naruse-kuuun !!! – złapała go za ucho ciągnąc w do tyłu.
- Itetete... - gdy chłopak dotknął jej dłoni od razu ją odsunęła nie chcąc wchodzić z nim w podobne kontakty, ale przez to upadł prosto na tyłek. Wszyscy odwrócili się w ich stronę z ciekawskim wyrazem twarzy.
- Shou, zapomniałeś o swojej dziewczynie ? – stwierdził jeden z jego kolegów z szyderczym uśmiechem co wywołało u niej lekkie rumieńce wymieszane z poirytowaniem.
- Kto by chciał takiego chłopaka bez poczucia obowiązku ?! – burknęła krzyżując ręce na piersiach i wbijając wzrok w jakiś punkt. Wszyscy włącznie z brunetem spojrzeli na co raz bardziej czerwieniejącą się Hitsuyawe ze znakiem zapytania w oczach – Eiko-sensei kazała nam uzupełnić dziennik, zapomniałeś ?!
- Ah no tak… dziennik. – podrapał się po karku z niewinnym uśmieszkiem – Myślałem, ze sama dasz radę.
- Twoją rolą jako przewodniczącego jest uzupełnienie dziennika i bezpieczne oddanie go w ręce wychowawcy, już idziemy !
- Sorki chłopaki, muszę pilnować mojej dziewczyny – krzyknął z chytrym uśmiechem, słysząc to czarnowłosa wymierzyła mu łokcia w brzuch.
- Nie jestem Twoja dziewczyna kretynie ! – brunet zgiął się w pół łapiąc za bolące miejsce, ale nie przestał iść za Inoue. Po chwili siedzieli już w sali wypisując nazwiska i imiona.
- Widać spodobała Ci się bluza – stwierdził po krótkiej chwili przyglądając się dziewczynie gdy ta uniosła wzrok na jego wysokość.
- Spokojnie oddam Ci ją jak tylko skończymy.
- Nie zgadzam się ! Jutro to zrobisz – założył ręce na piersi odwracając głowę na bok , w akcie protestu.
- Ale…
- Trening zaczyna się po zajęciach, po za tym lepiej w niej wyglądasz – stwierdził z perfidnym uśmieszkiem. Gdy napisała swoja połowę odwróciła dokument w stronę chłopaka – Jesteś jeszcze słodsza gdy się rumienisz.
- Co ? – dotknęła policzków, które były cieplejsze niż powinny być, z miejsca zaczerwieniła się jeszcze bardziej, więc zakryła rękoma całą twarz. Po chwili poczuła jak dłoń Naruse łapie za jej odkrywając czerwoną buzię. To był pierwszy raz gdy pokazała inny wyraz twarzy komuś innemu niż Sadako, nie wiedziała czy to właśnie przez to tak się rumieni czy może dlatego, że osobą z tym zaszczytem był niestety lub stety Shou. Wpatrując się w jego brązowe oczy mignęła jej myśl, że chce poznać go bliżej, chociaż troszeczkę. Może i był denerwujący i dziecinny, nie akceptował gdy ktoś miał inne plany, ale jednak niósł jej wtedy zakupy, chciał odprowadzić ją do domu i dał jej tą cholerną bluzę mimo, ze mógł pozwolić jej chodzić w brudnej od soku koszuli. Miał taki tajemniczy wyraz twarzy, przez który nie wiedziała o czym dokładnie myśli, więc tym bardziej szokowało ją zachowanie bruneta. Nawet nie zorientowała się gdy chłopak splótł ich palce, jednak szybko zabrała rękę chowając ją pod ławką – Co się do cholery jasnej dzieje ?!
- No skończone, teraz tylko oddać… – chłopak wstał zbierając swoja torbę.
- Ano… Naruse-kun – poderwała się z miejsca gdy był już w progu, chciała go przeprosić za swoje zachowanie w przerwę wiosenną, ale gula jaka właśnie stanęła w jej gardle sprytnie to uniemożliwiała – Ja… ch-chcę…
- No wyduś to z siebie, chcę już do domu – mruknął pod nosem zarzucając torbę przez ramię.
- J-już nic – szybko wstała zabierając dokument i pomaszerowała do przodu wymijając chłopaka - J-jak tak b-bardzo Ci się spieszy to idź, ja oddam dziennik.
- Na pewno ? Podobno to moja robota.
- Powiedziałam, że masz iść ! C-co jak co, a-ale jestem bardziej odpowiedzialna niż Ty - krzyknęła przyciskając dziennik Po wyjściu z pokoju nauczycielskiego skierowała się do głównego wyjścia, szła spacerkiem w ciszy ściskając uszy od torby jednocześnie plując sobie w brodę, że nawet prostego słowa nie mogła wypowiedzieć w Jego towarzystwie gdy jej oczy przykuła męska postać opierająca się o jeden ze stojaków dla rowerów - Miałeś iść do domu.
- Chciałaś mi coś powiedzieć prawda ? To słucham - wbiła wzrok w czubki butów przegryzając przy tym dolną wargę. Jeszcze bardziej ścisnęła granatowy materiał. Dzięki silnemu podmuchowi wiatru, który zasłonił jej twarz czarnymi włosami nie musiała patrzeć mu w oczy.
- Ja…chcę Cię przeprosić z-za to co powiedziałam podczas wolnego, wca…
- Nie gniewam się – ulga jaka spłynęła na Inoue po słowach Shou była jak miód. Sam brunet czuł w pewnym stopniu, że zaczyna górować nad czarnowłosą, jednak do pełnego zwycięstwa jeszcze daleka droga. Dopiero teraz poprawiła włosy zagarniając je na bok. Uśmiechał się, ale ten uśmiech był inny niż do tej pory widziała gdy z Nią rozmawiał. Zwykle biło od Naruse arogancją i wyższością, ale ten uśmiech był ciepły jak słońce w letni dzień lub jak gorąca herbata w zimowy wieczór. Stali tak jeszcze przez chwilę gdy telefon czarnowłosej zakomunikował, ze dostała smsa. Szybko odpisała na wiadomość od mamy, ze już wraca po czym kontynuowali spacer na stację metra.
- I tak mnie denerwujesz – gdy doszła do chłopaka wymierzyła mu kuksańca w bok tym razem lżejszego niż wcześniej – A i nie myśl sobie, że teraz będę miła.
- Gdybyś zaczęła, zrobiłoby się nudno – położył łokieć na jej głowie, który strzepnęła i lekko go popchnęła na co chłopak od razu odpowiedział szturchając ją biodrem.
- To bolało kretynie !...
______
CZYTASZ --> KOMENTUJESZ !
No i jest pierwszy rozdział, ufff ! jednak poprawianie tych wszystkich pojedynczych błędów to katorga, ale tak to jest gdy ma się popsutą klawiaturę i nie działa Ci ' Q ' , 'A ' , ' Z ' ;-; tak czy siak zapraszam do czytania :3 wiem rozdział jest trochę... krótki, ale pisanie z gorączką jednak daje się we znaki :/
niedziela, 18 września 2016
piątek, 16 września 2016
Prolog.
W Sarakurze, mieście z jednej strony otoczone górami, a z drugiej rzeką trwała przerwa wiosenna. Uczniowie mogli odpocząć od nauki szykując się na nowy rok szkolny. Choć nie każdy miał w zwyczaju korzystać z tego faktu, jedną z tych osób była Hitsuyama Inoue.
Budzik wskazujący godzine 7 rano rozbrzmiał po pokoju, budząc przy tym czarnego wilczura śpiącego na podłodze. Przeciągnęła się pod grubą kołdrą po czym wstała udając do łazienki w celu porannej toalety i przebrania w strój sportowy.
- Heiwa, noga - zakomunikowała stanowczym głosem, a czworonóg grzecznie wykonał jej polecenie. Jak codzień jej trasa wyglądała tak samo, biegła na górę Mepuru gdzie miała krótki postój i z powrotem do domu. Od czasu do czasu wydłużała swój bieg, o dodatkowe kilometry gdy chciała zostać sama ze swoimi myślami. Gdy była już na miejscu zrobiła kilka ćwiczeń rozciągających i usiadła na jednej z ławek spoglądając w niebo - Monotonia...
Westchnęła pod nosem po czym przyczepiła psa do smyczy kierując się w stronę domu. Od progu usłyszała radio i kobiece śmiechy dochodzące z kuchni.
- Ohayo Inoue ! - rodzicielka dziewczyny i drobna blondynka siedzące przy stole przywitały ją gdy weszła do kuchni. Nalała sobie do kubka kawy i dosiadła do nich.
- Ohayo - mrukneła pod nosem, nie miała kompletnie dzisiaj humoru - Wcześnie dziś jesteś Sadako.
- Tata podwiózł mnie gdy jechał do pracy - po zjedzonym śniadaniu udała się prysznic. Zimna woda od razu ją orzeźwiła zostawiając po sobie gęsią skórkę.
- Jeszcze nie zaniosłaś papierów do nowej szkoły ? - przyjaciółka leżała na jej łóżku wymachując plikiem kartek - Jak tak dalej będzie to nigdzie się nie dostaniesz Inoue.
- Miałam zamiar to zrobić dzisiaj - widząc lekko zawiedzioną minę Sadako domyślała, że miała jakieś plany związane z Nią - Co znowu wymyśliłaś ?
- Jaa ? Nic... - spojrzała spod byka na blondynke - Eeto...pewnie się wkurzysz, ale umówiłam nas na randkę.
- Który to już chłopak ? Znowu będziesz płakać.
- Tym razem jest inaczej ! Ayazawa-senpai jest bardzo miły i...i zabawny, jest inny.
- Senpai ?
- Jest starszy o rok - na dźwięk tych słów, zdębiała wpatrując się w przyjaciółkę - Oczywiście nie wiem jak ten drugi.
- I o której mamy się z nimi spotkać ?
- O 14:30 w restauracji Hime - przekalkulowała w myślach czy wszystko będzie jej pasować.
- Sekretariat jest do 16 - szepneła do siebie, ale tak by przyjaciółka też usłyszała.
- Nie martw się, będziesz mogła wyjść. Wiem jakie to dla Ciebie ważne i chłopcy pewnie też zrozumieją - ciepły uśmiech wkradł się na usta blondynki.
- W takim razie pójdę - przyjaciółka rzuciła jej się na szyję ze szczęścia.
- Teraz trzeba Ci wybrać jakieś ciuchy i...
- Nie trzeba - wyjeła z szafy swoje najwygodniejsze rurki, do tego bluzkę na ramiączka i bluze - To Ty masz być wystrojona, nie ja.
- Cała Inoue, nigdy nie pomyślisz o sobie tylko o mnie. Czasami się zastanawiam czy nie jesteś moją mamą - perlisty śmiech wydobył się z gardła blondynki na co czarnowłosa tylko przewróciła oczami, ale musiała się z Nią zgodzić. Wszystko co robiła, to z myślą o Sadako i jej szczęściu. Wszystkie rzeczy których Inoue nie lubiła, a lubiła je jej przyjaciółka chociażby randki robiła właśnie dla Niej - Ale za to Cie podziwiam.
Uśmiechnęła się lekko na te słowa, wiedziała, że co by nie było potrzebują siebie nawzajem.
~*~
Z lekkim opóźnieniem weszły do umówionej restauracji. O dziwo był spory tłok jak na tę godzinę.
- Nie denerwuj się tak Sadako, będzie dobrze - dziewczyna poklepała przyjaciółkę po ramieniu by dodać jej otuchy gdy tamta rozglądała się za dwójką chłopaków.
- Oh tam są. Ayazawa-senpai ! - pobiegła wręcz do stolika gdzie siedzieli - Przepraszamy za spóźnienie, autobus nawalił.
- Nic się nie stało - chłopak o czarnych włosach i niebieskich oczach uśmiechnął się promiennie - Jestem Ayazawa Soji, a to jest...
- Naruse Shou - drugi przerwał mu w połowie zdania. Wysoki brunet o jasnobrązowych oczach i nieziemskich rysach twarzy.
- Hitsuyawa Inoue, miło mi was poznać - jak przystało na dziewczynę z dobrymi manierami ukłoniła się lekko po czym dosiadły się do stolika. Dziwiło ją duże podobieństwo pomiędzy chłopcami, mieli podobne rysy twarzy - Wy... Jesteście braćmi ?
- Shou to mój przyrodni brat, jest w waszym wieku - spojrzała na bruneta i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że wlepia w jej osobę wzrok. Czuła się niezręcznie w tej sytuacji, ale starała zachowywać jak najnaturalniej - A wy macie jakieś rodzeństwo ?
- Inoue robi mi za siostrę i odwrotnie - wtrąciła blondynka biorąc dziewczynę pod ramię.
- Mam starszego brata, studiuje antropologie w Tokio - poprawiła ją od razu czarnowłosa. Tak jak mówiła Sadako, Ayazawa-senpai był miły i zabawny, nie patrzył na różnice wieku i nie wywyższał się z tego powodu. Kazał nawet mówić sobie po prostu Soji, co przyjaciółce było na rękę, jednak Inoue wolała zwracać się oficjalnie.
- Uprawiasz jakiś sport ? - przeniosła wzrok na Naruse, który opierał głowę na dłoni.
- W gimnazjum była kapitanem drużyny siatkarskiej, a...
- Sadako, nie musisz odpowiadać za mnie - syknęła w stronę przyjaciółki po czym kliknęła językiem, co często jej się zdarzało - Wracając do tematu, również... biegam.
- Waa, musisz mieć świetną kondycję - Ayazawa-senpai był widocznie zainteresowany zdolnościami sportowymi Hitsuyawy - My pływamy. Ja do tego nie przywiązuje tak wagi jak mój brat. Woda to jego drugi dom.
- Ugh... Zamknij się - burknął pod nosem brunet po czym upił łyk gazowanego napoju.
Gdy tamci gruchali sobie zapominając o dwóch towarzyszach, z którymi przyszli brunet próbował zagadać do Inoue. Spojrzała kątem oka na chłopaka, bawiąc w się w ustach słomką od soku pomarańczowego. Już miał otworzyć buzię gdy zadzwonił budzik, który Inoue nastawiła by nie spóźnić się z papierami. Dopiła napój do końca i wstała gdy nagle poczuła czyjąś dłoń na nadgarstku.
- Gdzie się wybierasz ? - Shou zacisnął jeszcze bardziej dłoń, aż zaczęło ją to boleć.
- Muszę zanieść papiery do szkoły, przepraszam.
- Masz szansę porozmawiać z kimś interesującym, a Ty po prostu wychodzisz ?
- Ah Naruse-kun... - przyjaciółka próbowała jakoś załagodzić tą sprawę gdy zauważyła, jak na czole czarnowłosej zaczynała pulsować żyłka.
- To jak... Inoue-chan ?
- Słuchaj. Jeśli będę chciała porozmawiać z kimś interesującym i godnym mojej uwagi to stanę przed lustrem i walne se takie przemówienie, że aż się wzruszę rozumiemy się ? - wydarła się na całą restaurację aż ludzie zaczęli się oglądać. Dotknięty tymi słowami brunet puścił Inoue odwracając głowę w stronę szyby. Upił łyk coli udając, że nic go nie obchodzi, ale obserwował czarnowłosą gdy zostawiała pieniądze i kierowała w stronę wyjścia.
- Przepraszam za Nią, łatwo się denerwuje gdy ktoś chce zniszczyć jej plany - niebieskooki nadal siedział w osłupieniu po słowach Inoue - Soji-kun ?
- Ah co ? Nie, nie nic się nie stało. To mój brat powinien przeprosić - odwrócił się w stronę chłopaka, ale zastał puste miejsce i tylko słyszał zamykające się drzwi - Widać zostaliśmy sami.
- To źle ?
- Nie, nie ! Tylko martwię się by Shou niczego nie zrobił, też ma wybuchowy charakter - blondynka nic nie odpowiedziała, sama martwiła się o przyjaciółkę. Dawno nie widziała by ta podniosła głos na kogoś - Postarajmy się chociaż my spędzić miło ten czas co ?
Zarumieniła się lekko, ale przytaknęła głową z uśmiechem. Wiedziała, że Inoue poradzi sobie sama z tym wszystkim.
~*~
- Gbur, cham, prostak, idiota i nie wiadomo co jeszcze ! Może i jest przystojny, ale kultury nie ma za grosz. W ogóle jak mógł powiedzieć moje imię z taką łatwością i...i jak by to był jakiś wulgaryzm - nerwy szarpały Nią jak cholera. Miała ochotę wrócić tam i przywalić mu w tę ładną buźkę. Jednak coś nie dawało jej spokoju, a mianowicie nie lubiła robić sobie wrogów - Może jednak za ostro zareagowałam ? W końcu nie wiedzieli, że przyszłam na chwilę, ale z drugiej strony powinien zrozumieć... Tak zdecydowanie to nie jest moja wina.
Szkoła do której papiery chciała złożyć Inoue było najlepszą szkołą w prefekturze i tylko nie liczni mogli dostąpić tego zaszczytu. Specjalnie uczyła się by mieć najlepsze oceny w szkole i dostać się do wymarzonej placówki edukacyjnej. Weszła wielkimi drzwiami i skierowała od razu do odpowiedniego pokoju gdy jej wzrok przykuła wielka kartka z napisem ' Nie przyjmujemy więcej zgłoszeń '. Czuła jak łzy powoli wzbierały jej się pod domkniętymi powiekami. Jedynym wyjściem było złożenie papierów do Liceum Fukuro, gdzie będzie szła też jej przyjaciółka. Zmarnowanym już krokiem przeszła na drugą stronę ulicy gdy akurat podjechał autobus pod sam budynek. Po oddaniu papierów do sekretariatu udała się spacerkiem do marketu w międzyczasie wkładając słuchawki w uszy i puszczając byle jaką piosenkę. Nie lubiła wczesnej wiosny, wszystko nadal było szarobure po zimie, zdecydowanie wolała nasycone kolorami lato.
Wchodząc przez rozsuwane drzwi schowała do torby telefon z nadal doczepionymi słuchawkami po czym zgarnęła koszyk na zakupy.
- Pomidory, jajka, mięso na gulasz...ah mleko - kliknęła językiem i skierowała się na stoisko z nabiałem. Skręcając w wyznaczoną alejkę wręcz wpadła na jakąś przeszkodę kompletnie tracąc równowagę. Już szykowała się na bliskie spotkanie z podłogą, gdy poczuła silne ramiona wokół siebie. Od razu podniosła głowę i ujrzała parę brązowych oczu.
- Grasz w siatkówkę, a z równowagą u Ciebie kiepsko - usłyszawszy lekko cyniczny głos Naruse odskoczyła po raz kolejny tracąc równowagę tym razem trafiając na lodówkę z produktami. Po sekundzie dopiero otrząsnęła się z szoku i znów przybrała kamienną twarz, zakładając włosy za uszy - Dlaczego mnie śledzisz ?
- Nie robię tego, prędzej Ty mnie śledzisz.
- Nie Ty.
- Ty !
- Ty - zdając sobie sprawę jak bardzo ta sytuacja bawi chłopaka odwróciła się na pięcie darując sobie mleko i skierowała do kasy. Naprawdę miała już dość dzisiejszego dnia i jak najszybciej chciała zamknąć się w pokoju gdzie w spokoju będzie mogła szlochać w poduszkę. Cały czas czuła wzrok bruneta na sobie co krępowało jej ruchy.
- Pani się może pośpieszy - usłyszała nad sobą Tabuchiego, ale starając nie zawracać sobie nim głowy kontynuowała wykładanie zakupów na taśmę choć z lekkim poirytowaniem. Spakowała wszystkie produkty do reklamówki i wręcz wybiegła ze sklepu starając się nie wywalić. Gdyby była przy Niej Kaneko od razu by mu wygarnęła.
- Właśnie Sadako ! Ciekawe jak tam jej randka z senpai - wyjeła telefon po czym wybrała numer do przyjaciółki. Jeden sygnał, drugi, trzeci...zero odzewu. Miała tylko nadzieje, że nie płacze gdzieś na ławce.
- Mój brat ją odprowadza - podskoczyła do góry gdy nad jej uchem usłyszała męski głos, którym okazał się Tabuchi.
- Ah to...dobrze - ścisneła urządzenie w ręku i kontynuowała swój marsz. Nagle poczuła jak siatki zostały jej beszczelnie zabrane z rąk przez bruneta.
- N-n-nie prosiłam Cię o to, oddaj mi te cholerne zakupy - próbowała doskoczyć, ale przy jej 167 cm, a jego 185 cm wzrostu mijało się to z celem.
- Nie jestem takim dupkiem by pozwolić żeby kobieta niosła ciężkie rzeczy - zarzucił zakupy za ramie i poszedł przodem - Idziesz ?
- Kretyn - klikneła językiem po czym w końcu ruszyła z miejsca.
- Jak na kapitana jesteś niska - stwierdził po chwili na co Inoue teatralnie przewróciła oczami nie odpowiadając mu. Nie musiała mu się spowiadać ze swojego życia, to było jednorazowe spotkanie i tyle. Szli tak w co raz to bardziej nurtującej ciszy, ale nie wiedziała jak ma się odezwać i co powiedzieć. W końcu doszli do rozwidlenia dróg, gdzie obydwoje stanęli.
- To gdzie teraz ? - niechętnie kiwnęła głową w prawo, Naruse już chciał kierować się w pokazaną stronę gdy dziewczyna zręcznie zabrała mu siatki z zakupami.
- Sama już trafię do domu, n-n-nie musisz iść ze mną naprawdę. Dziękuję za poniesienie zakupów - dygnęła lekko po czym odwróciła szybko, chyba za szybko, bo znów plackiem upadła na ziemię.
- Ty chcesz sama wrócić ? - brunet wybuchnął śmiechem trzymając się za brzuch. Gdy wstała otrzepała ubranie i tym razem powoli obróciła się na pięcie. Znów poczuła silny uścisk bruneta na nadgarstku, spojrzała kątem oka jak ten powstrzymuje się od dalszego śmiechu.
- Działasz mi na nerwy - wycedziła przez zęby dosyć głośno by chłopak to usłyszał.
- Powinnaś raczej powiedzieć ' Oh dziękuję Ci, że chcesz mnie odprowadzić przystojniaku ' - jego szyderczy uśmiech dolał oliwy do ognia.
- Po. Moim. Trupie ! - pewnym ruchem wyrwała rękę i wreszcie ruszyła zdecydowanym krokiem do domu.
- Do zobaczenia - prychnęła pod nosem nawet się nie odwracając.
- Żadne do zobaczenia , nie chcę widzieć tej zbyt idealnej mordy na oczy ! - spojrzała jeszcze przez ramię by upewnić się, że jego tam nie ma. W końcu mogła odetchnąć z ulgą i pójść prosto do domu.
- Tadaima ! - krzyknęła zdejmując buty, a na wstępie przywitał ją pies od razu przewracając się na grzbiet domagając pieszczot - Cześć piękna.
- Okaeri, Inoue - rodzicielka wychyliła się zza rogu z szerokim uśmiechem od razu zabierając od czarnowłosej zakupy - Jak Ci poszło ?
- Nie dostałam się, nie przyjmowali już zgłoszeń - burknęła pod nosem, kobieta jedynie ją przytuliła.
- Chodź, zrobię Twoje ulubione duszone mięso - udały się obydwie do kuchni gdy zadzwonił dzwonek.
- Inoouee ! - blondynka rzuciła się na szyję przyjaciółki cała w skowronkach - Jaki on jest cudowny.
- Sadako ? Co Ty robisz o tej porze u mnie ?
- Jak to co ? Nocuje u Ciebie, dzwoniłam do Twojej mamy i się zgodziła, ale paaaachniee ! - bez żadnego 'ale' wparowała do kuchni, z której można już było czuć danie.
- Więc, opowiadaj - stanęła obok mamy po czym wzięła się za krojenie warzyw. Blondynka przez wielki uśmiech na twarzy nie mogła powiedzieć ani jednego słowa i jedyne co wydostało się z jej gardła to pisk - Rozumiem Twój ideał.
- Te jego oczy jak oceaan - podparła głowę na obu dłoniach po czym zaczęła skakać na wysokim krześle.
- Wiesz co z nim zrobię jak Cię zrani ? - wymachiwała jej marchewką przed twarzą po czym ugryzła kawałek. Uwielbiała te pomarańczowe warzywa, codziennie musiała zjeść co najmniej pięć.
- A jak ten Twój ? - wtrąciła się mama - Podobno to była podwójna randka.
- Zostawię to bez komentarza - kliknęła językiem i wrzuciła do garnka pokrojone już warzywa.
- Ne , ale Naruse-kun też jest niczego sobie - Sadako podniosła kilka razy brwi wykrzywiając usta w cwanym uśmieszku.
- Oczywiście, wręcz idealny ! - ironia w jej głosie mówiła wszystko - Nie chcę mieć do czynienia z tym gościem. Jest gburowaty, cyniczny, myśli, że wszystko mu wolno, ma ładny uśmiech...
Od razu zakryła usta by nie powiedzieć czegoś więcej. Przyjaciółka wraz z rodzicielką spojrzały na siebie porozumiewawczo, dając do zrozumienia, że i tak już wystarczająco dużo powiedziała.
- Tak czy inaczej...nie chcę go widzieć - nakryła stół w jadalni po czym wszystkie trzy usiadły.
- Itadakimasu ! - od razu wzięły się za jedzenie w międzyczasie zaczynając nowy temat. Sadako traktowała mamę Inoue jak ciocię, więc nigdy nie krępowała się w jej towarzystwie, raz nawet chodziła przy niej w samej bieliźnie. Po zmyciu naczyń, pokolei udały się pod prysznic, a międzyczasie rodzicielka wyjęła maty oraz kołdry pod które od razu weszły przyjaciółki.
- Oyasumi Inoue.
- Oyasumi Sadako - obydwie przekręciły się na drugi bok i od razu zasneły.
_____
Witam, witam !
Po 3 latach zbijania bąków i gromadzenia weny nadeszła chwila gdy śmiało mogę zacząć swoją nową pracę ! Jeśli są jakieś niedociągnięcia, nieścisłości, błędy gramatyczne i stylistyczne - zawiadomcie mnie :)
CZYTASZ --> KOMENTUJESZ <3
Budzik wskazujący godzine 7 rano rozbrzmiał po pokoju, budząc przy tym czarnego wilczura śpiącego na podłodze. Przeciągnęła się pod grubą kołdrą po czym wstała udając do łazienki w celu porannej toalety i przebrania w strój sportowy.
- Heiwa, noga - zakomunikowała stanowczym głosem, a czworonóg grzecznie wykonał jej polecenie. Jak codzień jej trasa wyglądała tak samo, biegła na górę Mepuru gdzie miała krótki postój i z powrotem do domu. Od czasu do czasu wydłużała swój bieg, o dodatkowe kilometry gdy chciała zostać sama ze swoimi myślami. Gdy była już na miejscu zrobiła kilka ćwiczeń rozciągających i usiadła na jednej z ławek spoglądając w niebo - Monotonia...
Westchnęła pod nosem po czym przyczepiła psa do smyczy kierując się w stronę domu. Od progu usłyszała radio i kobiece śmiechy dochodzące z kuchni.
- Ohayo Inoue ! - rodzicielka dziewczyny i drobna blondynka siedzące przy stole przywitały ją gdy weszła do kuchni. Nalała sobie do kubka kawy i dosiadła do nich.
- Ohayo - mrukneła pod nosem, nie miała kompletnie dzisiaj humoru - Wcześnie dziś jesteś Sadako.
- Tata podwiózł mnie gdy jechał do pracy - po zjedzonym śniadaniu udała się prysznic. Zimna woda od razu ją orzeźwiła zostawiając po sobie gęsią skórkę.
- Jeszcze nie zaniosłaś papierów do nowej szkoły ? - przyjaciółka leżała na jej łóżku wymachując plikiem kartek - Jak tak dalej będzie to nigdzie się nie dostaniesz Inoue.
- Miałam zamiar to zrobić dzisiaj - widząc lekko zawiedzioną minę Sadako domyślała, że miała jakieś plany związane z Nią - Co znowu wymyśliłaś ?
- Jaa ? Nic... - spojrzała spod byka na blondynke - Eeto...pewnie się wkurzysz, ale umówiłam nas na randkę.
- Który to już chłopak ? Znowu będziesz płakać.
- Tym razem jest inaczej ! Ayazawa-senpai jest bardzo miły i...i zabawny, jest inny.
- Senpai ?
- Jest starszy o rok - na dźwięk tych słów, zdębiała wpatrując się w przyjaciółkę - Oczywiście nie wiem jak ten drugi.
- I o której mamy się z nimi spotkać ?
- O 14:30 w restauracji Hime - przekalkulowała w myślach czy wszystko będzie jej pasować.
- Sekretariat jest do 16 - szepneła do siebie, ale tak by przyjaciółka też usłyszała.
- Nie martw się, będziesz mogła wyjść. Wiem jakie to dla Ciebie ważne i chłopcy pewnie też zrozumieją - ciepły uśmiech wkradł się na usta blondynki.
- W takim razie pójdę - przyjaciółka rzuciła jej się na szyję ze szczęścia.
- Teraz trzeba Ci wybrać jakieś ciuchy i...
- Nie trzeba - wyjeła z szafy swoje najwygodniejsze rurki, do tego bluzkę na ramiączka i bluze - To Ty masz być wystrojona, nie ja.
- Cała Inoue, nigdy nie pomyślisz o sobie tylko o mnie. Czasami się zastanawiam czy nie jesteś moją mamą - perlisty śmiech wydobył się z gardła blondynki na co czarnowłosa tylko przewróciła oczami, ale musiała się z Nią zgodzić. Wszystko co robiła, to z myślą o Sadako i jej szczęściu. Wszystkie rzeczy których Inoue nie lubiła, a lubiła je jej przyjaciółka chociażby randki robiła właśnie dla Niej - Ale za to Cie podziwiam.
Uśmiechnęła się lekko na te słowa, wiedziała, że co by nie było potrzebują siebie nawzajem.
~*~
Z lekkim opóźnieniem weszły do umówionej restauracji. O dziwo był spory tłok jak na tę godzinę.
- Nie denerwuj się tak Sadako, będzie dobrze - dziewczyna poklepała przyjaciółkę po ramieniu by dodać jej otuchy gdy tamta rozglądała się za dwójką chłopaków.
- Oh tam są. Ayazawa-senpai ! - pobiegła wręcz do stolika gdzie siedzieli - Przepraszamy za spóźnienie, autobus nawalił.
- Nic się nie stało - chłopak o czarnych włosach i niebieskich oczach uśmiechnął się promiennie - Jestem Ayazawa Soji, a to jest...
- Naruse Shou - drugi przerwał mu w połowie zdania. Wysoki brunet o jasnobrązowych oczach i nieziemskich rysach twarzy.
- Hitsuyawa Inoue, miło mi was poznać - jak przystało na dziewczynę z dobrymi manierami ukłoniła się lekko po czym dosiadły się do stolika. Dziwiło ją duże podobieństwo pomiędzy chłopcami, mieli podobne rysy twarzy - Wy... Jesteście braćmi ?
- Shou to mój przyrodni brat, jest w waszym wieku - spojrzała na bruneta i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że wlepia w jej osobę wzrok. Czuła się niezręcznie w tej sytuacji, ale starała zachowywać jak najnaturalniej - A wy macie jakieś rodzeństwo ?
- Inoue robi mi za siostrę i odwrotnie - wtrąciła blondynka biorąc dziewczynę pod ramię.
- Mam starszego brata, studiuje antropologie w Tokio - poprawiła ją od razu czarnowłosa. Tak jak mówiła Sadako, Ayazawa-senpai był miły i zabawny, nie patrzył na różnice wieku i nie wywyższał się z tego powodu. Kazał nawet mówić sobie po prostu Soji, co przyjaciółce było na rękę, jednak Inoue wolała zwracać się oficjalnie.
- Uprawiasz jakiś sport ? - przeniosła wzrok na Naruse, który opierał głowę na dłoni.
- W gimnazjum była kapitanem drużyny siatkarskiej, a...
- Sadako, nie musisz odpowiadać za mnie - syknęła w stronę przyjaciółki po czym kliknęła językiem, co często jej się zdarzało - Wracając do tematu, również... biegam.
- Waa, musisz mieć świetną kondycję - Ayazawa-senpai był widocznie zainteresowany zdolnościami sportowymi Hitsuyawy - My pływamy. Ja do tego nie przywiązuje tak wagi jak mój brat. Woda to jego drugi dom.
- Ugh... Zamknij się - burknął pod nosem brunet po czym upił łyk gazowanego napoju.
Gdy tamci gruchali sobie zapominając o dwóch towarzyszach, z którymi przyszli brunet próbował zagadać do Inoue. Spojrzała kątem oka na chłopaka, bawiąc w się w ustach słomką od soku pomarańczowego. Już miał otworzyć buzię gdy zadzwonił budzik, który Inoue nastawiła by nie spóźnić się z papierami. Dopiła napój do końca i wstała gdy nagle poczuła czyjąś dłoń na nadgarstku.
- Gdzie się wybierasz ? - Shou zacisnął jeszcze bardziej dłoń, aż zaczęło ją to boleć.
- Muszę zanieść papiery do szkoły, przepraszam.
- Masz szansę porozmawiać z kimś interesującym, a Ty po prostu wychodzisz ?
- Ah Naruse-kun... - przyjaciółka próbowała jakoś załagodzić tą sprawę gdy zauważyła, jak na czole czarnowłosej zaczynała pulsować żyłka.
- To jak... Inoue-chan ?
- Słuchaj. Jeśli będę chciała porozmawiać z kimś interesującym i godnym mojej uwagi to stanę przed lustrem i walne se takie przemówienie, że aż się wzruszę rozumiemy się ? - wydarła się na całą restaurację aż ludzie zaczęli się oglądać. Dotknięty tymi słowami brunet puścił Inoue odwracając głowę w stronę szyby. Upił łyk coli udając, że nic go nie obchodzi, ale obserwował czarnowłosą gdy zostawiała pieniądze i kierowała w stronę wyjścia.
- Przepraszam za Nią, łatwo się denerwuje gdy ktoś chce zniszczyć jej plany - niebieskooki nadal siedział w osłupieniu po słowach Inoue - Soji-kun ?
- Ah co ? Nie, nie nic się nie stało. To mój brat powinien przeprosić - odwrócił się w stronę chłopaka, ale zastał puste miejsce i tylko słyszał zamykające się drzwi - Widać zostaliśmy sami.
- To źle ?
- Nie, nie ! Tylko martwię się by Shou niczego nie zrobił, też ma wybuchowy charakter - blondynka nic nie odpowiedziała, sama martwiła się o przyjaciółkę. Dawno nie widziała by ta podniosła głos na kogoś - Postarajmy się chociaż my spędzić miło ten czas co ?
Zarumieniła się lekko, ale przytaknęła głową z uśmiechem. Wiedziała, że Inoue poradzi sobie sama z tym wszystkim.
~*~
- Gbur, cham, prostak, idiota i nie wiadomo co jeszcze ! Może i jest przystojny, ale kultury nie ma za grosz. W ogóle jak mógł powiedzieć moje imię z taką łatwością i...i jak by to był jakiś wulgaryzm - nerwy szarpały Nią jak cholera. Miała ochotę wrócić tam i przywalić mu w tę ładną buźkę. Jednak coś nie dawało jej spokoju, a mianowicie nie lubiła robić sobie wrogów - Może jednak za ostro zareagowałam ? W końcu nie wiedzieli, że przyszłam na chwilę, ale z drugiej strony powinien zrozumieć... Tak zdecydowanie to nie jest moja wina.
Szkoła do której papiery chciała złożyć Inoue było najlepszą szkołą w prefekturze i tylko nie liczni mogli dostąpić tego zaszczytu. Specjalnie uczyła się by mieć najlepsze oceny w szkole i dostać się do wymarzonej placówki edukacyjnej. Weszła wielkimi drzwiami i skierowała od razu do odpowiedniego pokoju gdy jej wzrok przykuła wielka kartka z napisem ' Nie przyjmujemy więcej zgłoszeń '. Czuła jak łzy powoli wzbierały jej się pod domkniętymi powiekami. Jedynym wyjściem było złożenie papierów do Liceum Fukuro, gdzie będzie szła też jej przyjaciółka. Zmarnowanym już krokiem przeszła na drugą stronę ulicy gdy akurat podjechał autobus pod sam budynek. Po oddaniu papierów do sekretariatu udała się spacerkiem do marketu w międzyczasie wkładając słuchawki w uszy i puszczając byle jaką piosenkę. Nie lubiła wczesnej wiosny, wszystko nadal było szarobure po zimie, zdecydowanie wolała nasycone kolorami lato.
Wchodząc przez rozsuwane drzwi schowała do torby telefon z nadal doczepionymi słuchawkami po czym zgarnęła koszyk na zakupy.
- Pomidory, jajka, mięso na gulasz...ah mleko - kliknęła językiem i skierowała się na stoisko z nabiałem. Skręcając w wyznaczoną alejkę wręcz wpadła na jakąś przeszkodę kompletnie tracąc równowagę. Już szykowała się na bliskie spotkanie z podłogą, gdy poczuła silne ramiona wokół siebie. Od razu podniosła głowę i ujrzała parę brązowych oczu.
- Grasz w siatkówkę, a z równowagą u Ciebie kiepsko - usłyszawszy lekko cyniczny głos Naruse odskoczyła po raz kolejny tracąc równowagę tym razem trafiając na lodówkę z produktami. Po sekundzie dopiero otrząsnęła się z szoku i znów przybrała kamienną twarz, zakładając włosy za uszy - Dlaczego mnie śledzisz ?
- Nie robię tego, prędzej Ty mnie śledzisz.
- Nie Ty.
- Ty !
- Ty - zdając sobie sprawę jak bardzo ta sytuacja bawi chłopaka odwróciła się na pięcie darując sobie mleko i skierowała do kasy. Naprawdę miała już dość dzisiejszego dnia i jak najszybciej chciała zamknąć się w pokoju gdzie w spokoju będzie mogła szlochać w poduszkę. Cały czas czuła wzrok bruneta na sobie co krępowało jej ruchy.
- Pani się może pośpieszy - usłyszała nad sobą Tabuchiego, ale starając nie zawracać sobie nim głowy kontynuowała wykładanie zakupów na taśmę choć z lekkim poirytowaniem. Spakowała wszystkie produkty do reklamówki i wręcz wybiegła ze sklepu starając się nie wywalić. Gdyby była przy Niej Kaneko od razu by mu wygarnęła.
- Właśnie Sadako ! Ciekawe jak tam jej randka z senpai - wyjeła telefon po czym wybrała numer do przyjaciółki. Jeden sygnał, drugi, trzeci...zero odzewu. Miała tylko nadzieje, że nie płacze gdzieś na ławce.
- Mój brat ją odprowadza - podskoczyła do góry gdy nad jej uchem usłyszała męski głos, którym okazał się Tabuchi.
- Ah to...dobrze - ścisneła urządzenie w ręku i kontynuowała swój marsz. Nagle poczuła jak siatki zostały jej beszczelnie zabrane z rąk przez bruneta.
- N-n-nie prosiłam Cię o to, oddaj mi te cholerne zakupy - próbowała doskoczyć, ale przy jej 167 cm, a jego 185 cm wzrostu mijało się to z celem.
- Nie jestem takim dupkiem by pozwolić żeby kobieta niosła ciężkie rzeczy - zarzucił zakupy za ramie i poszedł przodem - Idziesz ?
- Kretyn - klikneła językiem po czym w końcu ruszyła z miejsca.
- Jak na kapitana jesteś niska - stwierdził po chwili na co Inoue teatralnie przewróciła oczami nie odpowiadając mu. Nie musiała mu się spowiadać ze swojego życia, to było jednorazowe spotkanie i tyle. Szli tak w co raz to bardziej nurtującej ciszy, ale nie wiedziała jak ma się odezwać i co powiedzieć. W końcu doszli do rozwidlenia dróg, gdzie obydwoje stanęli.
- To gdzie teraz ? - niechętnie kiwnęła głową w prawo, Naruse już chciał kierować się w pokazaną stronę gdy dziewczyna zręcznie zabrała mu siatki z zakupami.
- Sama już trafię do domu, n-n-nie musisz iść ze mną naprawdę. Dziękuję za poniesienie zakupów - dygnęła lekko po czym odwróciła szybko, chyba za szybko, bo znów plackiem upadła na ziemię.
- Ty chcesz sama wrócić ? - brunet wybuchnął śmiechem trzymając się za brzuch. Gdy wstała otrzepała ubranie i tym razem powoli obróciła się na pięcie. Znów poczuła silny uścisk bruneta na nadgarstku, spojrzała kątem oka jak ten powstrzymuje się od dalszego śmiechu.
- Działasz mi na nerwy - wycedziła przez zęby dosyć głośno by chłopak to usłyszał.
- Powinnaś raczej powiedzieć ' Oh dziękuję Ci, że chcesz mnie odprowadzić przystojniaku ' - jego szyderczy uśmiech dolał oliwy do ognia.
- Po. Moim. Trupie ! - pewnym ruchem wyrwała rękę i wreszcie ruszyła zdecydowanym krokiem do domu.
- Do zobaczenia - prychnęła pod nosem nawet się nie odwracając.
- Żadne do zobaczenia , nie chcę widzieć tej zbyt idealnej mordy na oczy ! - spojrzała jeszcze przez ramię by upewnić się, że jego tam nie ma. W końcu mogła odetchnąć z ulgą i pójść prosto do domu.
- Tadaima ! - krzyknęła zdejmując buty, a na wstępie przywitał ją pies od razu przewracając się na grzbiet domagając pieszczot - Cześć piękna.
- Okaeri, Inoue - rodzicielka wychyliła się zza rogu z szerokim uśmiechem od razu zabierając od czarnowłosej zakupy - Jak Ci poszło ?
- Nie dostałam się, nie przyjmowali już zgłoszeń - burknęła pod nosem, kobieta jedynie ją przytuliła.
- Chodź, zrobię Twoje ulubione duszone mięso - udały się obydwie do kuchni gdy zadzwonił dzwonek.
- Inoouee ! - blondynka rzuciła się na szyję przyjaciółki cała w skowronkach - Jaki on jest cudowny.
- Sadako ? Co Ty robisz o tej porze u mnie ?
- Jak to co ? Nocuje u Ciebie, dzwoniłam do Twojej mamy i się zgodziła, ale paaaachniee ! - bez żadnego 'ale' wparowała do kuchni, z której można już było czuć danie.
- Więc, opowiadaj - stanęła obok mamy po czym wzięła się za krojenie warzyw. Blondynka przez wielki uśmiech na twarzy nie mogła powiedzieć ani jednego słowa i jedyne co wydostało się z jej gardła to pisk - Rozumiem Twój ideał.
- Te jego oczy jak oceaan - podparła głowę na obu dłoniach po czym zaczęła skakać na wysokim krześle.
- Wiesz co z nim zrobię jak Cię zrani ? - wymachiwała jej marchewką przed twarzą po czym ugryzła kawałek. Uwielbiała te pomarańczowe warzywa, codziennie musiała zjeść co najmniej pięć.
- A jak ten Twój ? - wtrąciła się mama - Podobno to była podwójna randka.
- Zostawię to bez komentarza - kliknęła językiem i wrzuciła do garnka pokrojone już warzywa.
- Ne , ale Naruse-kun też jest niczego sobie - Sadako podniosła kilka razy brwi wykrzywiając usta w cwanym uśmieszku.
- Oczywiście, wręcz idealny ! - ironia w jej głosie mówiła wszystko - Nie chcę mieć do czynienia z tym gościem. Jest gburowaty, cyniczny, myśli, że wszystko mu wolno, ma ładny uśmiech...
Od razu zakryła usta by nie powiedzieć czegoś więcej. Przyjaciółka wraz z rodzicielką spojrzały na siebie porozumiewawczo, dając do zrozumienia, że i tak już wystarczająco dużo powiedziała.
- Tak czy inaczej...nie chcę go widzieć - nakryła stół w jadalni po czym wszystkie trzy usiadły.
- Itadakimasu ! - od razu wzięły się za jedzenie w międzyczasie zaczynając nowy temat. Sadako traktowała mamę Inoue jak ciocię, więc nigdy nie krępowała się w jej towarzystwie, raz nawet chodziła przy niej w samej bieliźnie. Po zmyciu naczyń, pokolei udały się pod prysznic, a międzyczasie rodzicielka wyjęła maty oraz kołdry pod które od razu weszły przyjaciółki.
- Oyasumi Inoue.
- Oyasumi Sadako - obydwie przekręciły się na drugi bok i od razu zasneły.
_____
Witam, witam !
Po 3 latach zbijania bąków i gromadzenia weny nadeszła chwila gdy śmiało mogę zacząć swoją nową pracę ! Jeśli są jakieś niedociągnięcia, nieścisłości, błędy gramatyczne i stylistyczne - zawiadomcie mnie :)
CZYTASZ --> KOMENTUJESZ <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)